Młody faszysta i stary dziadek
Wspólnie stanowią dobraną parę
Byli czerwoni a są brunatni
Muru już nie ma w mózgu wciąż kraty
Pilsnera wypić trzema łykami
Porządek zrobić wreszcie z Żydami
Gdy Polizei to dawać chodu
Napluć na twarz wszystkim ze Wschodu
Uuuu....aaaa
Berlin Zachodni, Berlin Zachodni
Stoją faszyści co drugi chodnik
Za każdym rogiem rośnie nienawiść
Polak to świnia trzeba go zabić
Młody Klaus i stary Johann
Obetną język i dadzą w nochal
Pracy nie ma, benzyna droga
Niemcy do Niemców, obcy wynocha
Honeker w Chile, Hitler wciąż żyje
Krew na ulicach jutro ktoś zmyje
Młody faszysta i stary dziadek
Wspólnie stanowią dobraną parę
Uuuu....aaaa
Berlin Zachodni, Berlin Zachodni
Stoją faszyści co drugi chodnik
Za każdym rogiem rośnie nienawiść
Polak to świnia trzeba go zabić
Trzymam nerwowo bilet w łapie
Pot spływa z czoła niczym Niagara
Kiedyś to nastąpi, kiedyś nas złapie
Postrach wagonów - obywatel kanar
A gdy lustruje zawartość przedziału
Odkrywa lekko swę połę płaszcza
Na twarzy ma kolor starych tramwajów
Najlepiej wówczas ukryć się chaszczach
Ref. To kanar! Jedyny na świecie wyraz twarzy
To kanar! Nie jeden na nim się już sparzył
To kanar! I jego bilet do kontroli
To kanar! Lub kontroler, jeśli wolisz
Ucieczka przed nim nic tu nie da
Złapie każdego na końcu świata
Zbledniesz ze strachu jak szkolna kreda
Do jazdy na gapę spadnie ci zapał
Czasami zdarza się, że masz bilet
Zrobisz w nim trzy dziurki śliczne
On bierze go w łapy i przeżywasz chwilę
Autobusowe doznania mistyczne
ref. To kanar! Jedyny na świecie wyraz twarzy
To kanar! Niejeden na nim się już sparzył
To kanar! I jego bilet do kontroli
To kanar! Lub kontroler jeśli wolisz
Skin jest całkiem łysy, włosków on nie nosi
Glaca w słońcu błyszczy jakby kombajn kosił
Pejsów nie ma skin, kitek nienawidzi
Boją się go Arabi, Murzyni i Żydzi
Najgorsza dla skina jest co roku zima
Jak on ją przetrzyma, przecież włosków nima
Nałóż czapkę skinie, skinie nałóż czapkę
Kiedy wicher wieje, gdy pogoda w kratkę
Uszka się przeziębią, kark zlodowacieje
Resztki myśli z mózgu wiaterek przewieje
Mamusia na drutach czapkę z wełny robi
Nałożysz ją skinie gdy się chłodniej zrobi
Wełna w główkę grzeje, ciepło jest pod czaszką
I komórki szare wówczas nie zamarzną
Nasz skin był odważny, czapki nie nałożył
Całą zimę biegał łysy, wiosny już nie dożył
Główka mu zsiniała, uszka odmroziły
Czaszka na pół pękła, szwy wewnątrz puściły
Nałóż czapkę skinie, skinie nałóż czapkę
Kiedy wicher wieje, gdy pogoda w kratkę
Uszka się przeziębią, kark zlodowacieje
Resztki myśli z mózgu wiaterek przewieje