Młody faszysta i stary dziadek
Wspólnie stanowią dobraną parę
Byli czerwoni a są brunatni
Muru już nie ma w mózgu wciąż kraty
Pilsnera wypić trzema łykami
Porządek zrobić wreszcie z Żydami
Gdy Polizei to dawać chodu
Napluć na twarz wszystkim ze Wschodu
Uuuu....aaaa
Berlin Zachodni, Berlin Zachodni
Stoją faszyści co drugi chodnik
Za każdym rogiem rośnie nienawiść
Polak to świnia trzeba go zabić
Młody Klaus i stary Johann
Obetną język i dadzą w nochal
Pracy nie ma, benzyna droga
Niemcy do Niemców, obcy wynocha
Honeker w Chile, Hitler wciąż żyje
Krew na ulicach jutro ktoś zmyje
Młody faszysta i stary dziadek
Wspólnie stanowią dobraną parę
Uuuu....aaaa
Berlin Zachodni, Berlin Zachodni
Stoją faszyści co drugi chodnik
Za każdym rogiem rośnie nienawiść
Polak to świnia trzeba go zabić
Między porażką a zwycięstwem,
rozumem a szaleństwem, granice, granice,
między pustynią a Arktyką,
głupotą a logiką, granice, granice,
między mężczyzną a kobietą,
między zabójcą a poetą,
Jak cienka tafla lodu, jak pajęczyny nić,
Granice, z którymi musisz żyć,
Jak kruchy kwiat na mrozie, jak tropikalny liść,
Granice, z którymi musisz żyć,
Między zwierzęciem a człowiekiem,
agentem a ubekiem, granice, granice,
między uczciwym a kanalią,
goździkiem a konwalią, granice, granice,
między sytością a głodem,
pomiędzy piekłem a Bogiem,
Jak cienka tafla lodu, jak pajęczyny nić,
granice, z którymi musisz żyć,
jak kruchy kwiat na mrozie, jak tropikalny liść,
granice, z którymi musisz żyć,
Pomiędzy Moskwą a Warszawą, Alaską a Kanadą,
między Afryką a Europą, geniuszem a idiotą,
pomiędzy diabłem a aniołem, burdelem a kościołem,
pomiędzy biednym a bogatym, anielskim a kosmatym,
Jak cienka tafla lodu, jak pajęczyny nić,
granice, z którymi musisz żyć,
jak kruchy kwiat na mrozie, jak tropikalny liść,
granice, z którymi musisz żyć.
Jedno piwo chyba można
Balon tego nie wykaże
Drugie piwo, czemu nie
Policjanci nie lekarze
Skrzynia biegów, kierownica
Jedno mu się z drugim myli
Palant jedzie samochodem
Uciekają wszyscy żywi
Stop hamulec, dodać gazu
To się zwykle tak zaczyna
Koniec jazdy na cmenntarzu
Łatwiej jechać, niż się wstrzymać
W samochodzie z wódką
Jest jak z prostytutką
Zaczynasz radośnie
A po wszystkim gówno
ref. Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa
Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa
Tak śpiewał Wołek Jan
O polskiej myśląc duszy
Ogólny nietrzeźwości stan
Na drodze wszystkich suszy
Lecz tu poety nie potrzeba
Gdy na jezdni problem taki
Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi i zderzaki
ref. Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa
Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa