Jak zwykle znów nie robisz nic
Gazetę czytasz cały dzień
Łaskawie czasem obiad zjesz
Po domu snujesz się jak cień
Ty z kolegami wolisz pić
Niż z moją mamą ciasto piec
I zamiast dzieckiem zająć się
Musiałeś znowu wyjść na mecz
To nie jest miłość, lecz ja kocham Cię
Nie jestem świnią, choć ty tego chcesz.
Facet to świnia }
Mówisz, że ty o tym wiesz }
Choć ja się staram jak mogę }
Przez całe życie słyszę ten tekst } / x 2
Ty w telewizor gapisz się
A do kościoła chodzisz sam
I nigdy nie przytulisz mnie
W łazience znowu cieknie kran
Gdy w nocy czujesz się jak lew
To obręcz ściska moją skroń
No kiedy wreszcie puścisz mnie
Migrena to najlepsza broń
To nie jest miłość, lecz ja kocham Cię
Nie jestem świnią, choć ty tego chcesz.
Facet to świnia. . . itd. / x 2
O samochodach mówisz wciąż
Do dziewczyn ślinisz się jak pies
Ty życie zmarnowałeś mi
Od kogo jest ten SMS?
I chociaż oszukujesz mnie
Ja lubię twój szelmowski śmiech
Bez ciebie nudny byłby świat
Bo facet to jest dobra rzecz
To nie jest miłość, lecz ja kocham Cię
Nie jestem świnią, choć ty tego chcesz.
Facet to świnia. . . itd. / x 3
var so = new SWFObject('http://img1.wapster.pl/playermono5.swf', 'player', '20', '20', '7', '#000000'); so.addParam('wmode', 'transparent'); so.addVariable('graj', 'http://img1.wapster.pl/mp3srv.aspx%3Fid%3D671731%26demo%3D1&bcolor=ff6600'); so.write('topten671731')
Coraz wyżej się wznosimy
My warszawskie nowe dzieci
Zbudowane ze śląskiej stali
Najlepszej na świecie
Naprzód, naprzód aktywiści
Nam nie trzeba aprobaty
Nikt by tego nie wymyslił
Sprzedać Bałtyk i Karpaty
Sprzedać Bałtyk i Karpaty
Sprzedać Bałtyk i Karpaty
Sprzedać Bałtyk i Karpaty
Sprzedać Bałtyk i Karpaty
ref. Precz od dziś ze starym światem
Nowe jutro zbudujemy
My ślepemu wręczymy statut
A głodnego zjemy
Stempel, podpis, kurs, szkolenie
Nie ma stary tego złego
Nic już dawno nie jest w cenie
Nie wystarcza do pierwszego
Po co myśleć, myślą inni
Nam tu tego nie potrzeba
"Młodzi, zdrowi, piękni, silni"
Sól tej ziemi zdrowa fedra
Sól tej ziemi zdrowa fedra
Sól tej ziemi zdrowa fedra
Sól tej ziemi zdrowa fedra
Sól tej ziemi zdrowa fedra
Precz od dziś ze starym światem
Nowe jutro zbudujemy
My ślepemu wręczymy statut
A głodnego zjemy
Polski baseball bez udziału piłek
Wie o tym każdy, kto tu żyje
Kij baseballowy to narzędzie pracy
Ochroniarze, złodzieje, bandyci, łajdacy
To dobry instrument, by kogoś nastraszyć
Forsę wydusić, dłużnika przerazić
Idziesz do faceta i "oddawaj kasę"
Rozwalasz łeb, łamiesz mu palec
Kij kupisz sobie w każdym sportowym
Chociaż tu o sport żaden nie chodzi
Kij kupisz sobie w każdym sportowym
Chociaż tu o sport żaden nie chodzi
ref. Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
To taka nasza praca, by ludziom się narażać
Ktoś miał interes, a teraz ma długi
Wykiwał go koleś, bliski wspólnik
Ulotnił się z monetą i udaje głupiego
Takiego chamstwa nie robi się kolegom
Ulotnił się z monetą i udaje głupiego
Takiego chamstwa nie robi się kolegom
Więc bierzemy nasze baseballowe kije
Walimy w buźki, nóżki oraz szyję
Forsa szybko wraca do właściciela
Taką sprawiedliwość teraz się wymierza
Forsa szybko wraca do właściciela
Taką sprawiedliwość teraz się wymierza
ref. Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
Kije basebalowe rozwiązują każdy problem
Kije basebalowe rozwiązują każdy problem