Miałem wczoraj w głowie ból, w głowie ból
Bo mi na łeb zleciał ul, zleciał ul
Z ula zaś wyfrunął rój,
Frunął rój, naszpikował mi nos mój

Dziś był właśnie koniec lata
Słońce świeciło zza chmur
Klnę do kata przed mym nosem

Chiński mur
Chiński mur
Chiński mur
Chiński mur

Nie przyszedłem na spotkanie, yeah, yeah
Miałem opuchnięty nos, ło, ło, ło
Więc wybacz mi kochanie
Sam przeklinam los na głos

Dziś był właśnie koniec lata
Słońce świeciło zza chmur
Klnę do kata przed mym nosem

Chiński mur
Chiński mur
Chiński mur
Chiński mur


Przyjemny wieczór nam dojrzewa prywatka
Każdy rozkręca się, a w dole sąsiadka
Chłopcy szaleją, przeboje grzeją aż wódka lśni
Panienki powoli dostają ochoty
Na pracochłonne ręczne roboty
Hafta, ktoś rzucił, szafę przewrócił

Impreza w klubie harcerza
A ja ja jaj...
mpreza w klubie harcerza
A ja ja jaj...

Pan gospodarz odgryzł koledze trzy palce
A potem pijany się schował w wersalce
Ostra balanga, panie do tanga nagie
Gość w czarnym smokingu udawał pingwina
I Centkiewiczów publicznie przeklinał

Impreza w klubie harcerza
A ja ja jaj...
mpreza w klubie harcerza
A ja ja jaj...

Pod stołem trzech leży, na stole pięciu
W wannie pełnej wody nurkuje dziewięciu
Goście się schlali instynkt nawalił
Zwierzęta, ach zwierzęta

Raczkują wszyscy kończy się prywatka
Na ścianie pożywna warzywna sałatka
Pobity sedes marki Mercedes

Impreza w klubie harcerza
A ja ja jaj...
mpreza w klubie harcerza
A ja ja jaj...